środa, 18 sierpnia 2010

w rozgardiaszu nic nie ginie :)

udalo mi sie dzis usiasc na chwile przy biurku, zrobic szybka slubna kartke dla pary znajomych ktorzy niedlugo zmienia stan cywilny, ale nie o tym teraz :)

po kartkowaniu wzielam sie za sprzatanie i w miedzyczasie przegladanie blogow (tak, tak to da sie polaczyc hehe) i na art-piaskownicy natknelam sie na lifta Mona Lisy, ktorego termin oczywiscie konczy sie dzisiaj... ale scrap mnie urzekl, pobieglam wygrzebac papierowa torbe z pamiatkami z pierwszej wyprawy do Stambulu, zdjecie, ulotki, koraliki z okiem proroka, kilka kropli kleju a calosc w moim szkicowniku zamiast na porzadnej bazie i jest, ekspresowy ala lift.
Balaganiarski i potargany jak Stambul.
Spontaniczny i bez zastanowienia jak moja milosc do tego miasta.
Jeeejjjjkkkkuuu juz nie moge sie doczekac mieszkania TAM

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz