zainspirowany lomoskowa Diana, wysuplany na szydelku, z krotkim sznureczkiem na reke i dlugim do noszenia jak aparat, wylozony w srodku mieciutkim filcem. Moze torebka, moze portfelik, a moze etui na maly cyfrowy aparat podreczny? Kto chce?....
... poleci do kogos na poczatku wrzesnia, wylosujemy kogos sposrod osob, ktore zostawia komentarz pod postem :)
udalo mi sie dzis usiasc na chwile przy biurku, zrobic szybka slubna kartke dla pary znajomych ktorzy niedlugo zmienia stan cywilny, ale nie o tym teraz :)
po kartkowaniu wzielam sie za sprzatanie i w miedzyczasie przegladanie blogow (tak, tak to da sie polaczyc hehe) i na art-piaskownicy natknelam sie na lifta Mona Lisy, ktorego termin oczywiscie konczy sie dzisiaj... ale scrap mnie urzekl, pobieglam wygrzebac papierowa torbe z pamiatkami z pierwszej wyprawy do Stambulu, zdjecie, ulotki, koraliki z okiem proroka, kilka kropli kleju a calosc w moim szkicowniku zamiast na porzadnej bazie i jest, ekspresowy ala lift.
Balaganiarski i potargany jak Stambul.
Spontaniczny i bez zastanowienia jak moja milosc do tego miasta.
Jeeejjjjkkkkuuu juz nie moge sie doczekac mieszkania TAM
Because red makes crazy everyone around at the moment and no one can help ;) 1st part of my this year's chalenge 52Q (from here) is in red of course!
Ponieważ czerwony kręci wszystkich dookoła i nikt temu nie może zaradzić ;) pierwsza część wyzwania, które przed sobą w tym roku postawiłam (52Q stąd) zmajstrowana jest właśnie w tym kolorze :)