Do przepisnika podchodzilam jak pies do jeza, ciagle cos mi nie pasowalo, nie ukladalo sie jak powinno i nie bylo poreczne, a to za duze, a to za male, masakra... W koncu kilka dni temu w czasie sprzatania szuflady znalazlam paczke kart do powtorek i trzymajac je w reku pomyslalam- to jest to :] Potem juz tylko tektura na okladke pociagnieta biala farba, kilka naklejek i stempli, ILSowa girlanda i jest ;) Docelowo maja do niego trafiac sprawdzone przepisy z duzego notesu, te, ktore pieke/gotuje czesto i chce je miec zawsze w poblizu ;) Jak na razie mi pasuje, ale zobaczymy na jak dlugo ;)
a tak wyglada po ustawieniu na kuchennym blacie :) Sam sobie stoi i nie musze ni w nim gmerac, wiem ile czego wrzucic itp :) Z drugiej strony karty jest nico dokladniej napisane co i w jakiej kolejnosci mieszac. Moze to troche lopatologiczne, ale w pelni mi wystarcza ;P



świetny pomysł! ja mam przepiśnik w formie 'zwykłego' notesu, ale taka stojąca wersja bardzo mi się podoba :)
OdpowiedzUsuń